Czy kościół jest nam potrzebny?
«Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.
Ukochani w Chrystusie Panu, siostry i bracia, noszący imię Chrystusa w swoim sercu!
Zastanówmy się czy do was nie odnoszą się również te słowa Pana Jezusa? Nasz Pan uwielbia Ojca, że najważniejsze sprawy przekazał ludziom, którzy przyjmują je z prostotą, jako prawdę pochodzącą od Boga! Ale obok Pana Jezusa byli także uczeni w Piśmie i faryzeusze, którzy nie słuchali Jego nauki, ale szukali sposobu, by złapać Go na jakimś słowie, skrytykować Go i zdeprecjonować przed innymi. Uważali się za mądrych, roztropnych, uważali się za nauczycieli ówczesnego społeczeństwa. Takich ludzi nazywamy dzisiaj „przemądrzałymi”, zadufanymi w sobie. Nie przyjmują oni prawdy, a jedynie ufają swoim własnym przemyśleniom. Ale czy to jest prawdziwa mądrość? Podobna historia powtarza się niestety w każdej epoce.
Postawiliście ten kościół, ten piękny kościół. Czy i w waszym środowisku nie pojawiły się głosy „przemądrzałych”, że zamiast budować kościół byłoby lepiej zbudować przedszkole, hospicjum, a może jakiś przyzwoity dom kultury? Dlaczego zbudowaliście właśnie kościół? Dlaczego przychodzicie na Mszę Świętą w niedzielę, gdy jest tyle innych propozycji dzisiejszego świata? Dlaczego wierzycie?
Kochani, musimy mieć argumenty dlaczego ten kościół jest dla was ważny. W perspektywie poświęcenia – konsekracji tej świątyni warto zastanowić się, co daje nam to szczególne miejsce w naszej miejscowości.
Kroniki pewnego miasteczka we Włoszech opisują straszliwą tragedię trzęsienia ziemi, która miała miejsce w XV wieku. Całe miasto zostało zrujnowane. Ci, którzy przeżyli zastanawiali się, czy nie lepiej opuścić to miejsce i nie szukać nowego na ponowne osiedlenie się. Po pewnych wahaniach rozpoczęli jednak odbudowę.
Kiedy rozpoczęto odbudowę mieszkańcy sąsiednich wiosek i miast dziwili się, że tak szybko został odbudowany właśnie kościół z wieżą na górze, a potem dopiero zadbali o swoje domy. Odpowiedź tych doświadczonych biedą mieszkańców mogła zastanowić niejednego. Zanotowano ją w kronikach. „Chcemy widzieć miejsce, z którego Pan Bóg nam błogosławi i słyszeć głos dzwonu, który jest głosem Boga. To źródło naszej nadziei”. Czy to nie w tym właśnie celu starano się budować nasze świątynie w widocznych dla wszystkich miejscach, by człowiek miał punkt odniesienia w codzienności, nieraz bardzo trudnej. By mógł usłyszeć głos dzwonu, który otwierał jego serce na to co Boże?
I jeszcze inny podobny przykład ze Starego Testamentu. W V wieku przed Chrystusem część Izraelitów wracała z niewoli babilońskiej do swojego kraju i do Jerozolimy. Ale ich miasto to były tylko straszliwe ruiny, zarośnięte dzikimi chaszczami. Starano się odbudować mury i własne domostwa. Nic jednak nie wychodziło jakby chcieli. Na każdym kroku było wiele trudności. Uprawa roli też nie przynosiła spodziewanych owoców. Wołali do Pana, skarżyli się przed Nim. Wtedy Bóg posłał im proroka Aggeusza ze słowem, które pobudzało do refleksji na temat przyczyn takiego stanu rzeczy.
„Rozważcie tylko, jak się wam wiedzie! Siejecie wiele, lecz plon macie lichy; przyjmujecie pokarm, lecz nie ma go do sytości; pijecie, lecz nie gasicie pragnienia; okrywacie się, lecz się nie rozgrzewacie; ten, kto pracuje, aby zarobić, pracuje odkładając do dziurawego mieszka!” (Ag 1,5-6).
Tak zatem przez proroka Pan Bóg woła do swojego ludu, aby sprowadził drewno z gór Libanu i odbudował Świątynię. Bo Pan Bóg chce być ze swoim ludem i błogosławić mu we wszystkim co czyni.
Tak! „Bez Boga ani do proga” – tak mówi doświadczenie historyczne, mądrość ludzi wierzących. A jest to mądrość niewygodna dla niejednego.
Pomyślmy więc o naszym kościele. By mógł spełnić swoją rolę, by mógł być mieszkaniem Boga z ludźmi, jak mówią teksty liturgiczne, trzeba ten kościół oddać Panu Bogu. I tutaj dostrzegamy ciekawy sposób działania Pana Boga. On nie zabiera tego co człowiek Mu oddaje, ale ubogaca działaniem swojego Ducha, uświęca i oddaje z powrotem człowiekowi. Tak dzieje się na przykład z chlebem i winem, złożonymi na ołtarzu. Składane przez człowieka nie mają wielkiej wartości. Jednak pod wpływem Ducha Świętego stają się drogocennym Ciałem i Krwią naszego Pana, pokarmem na życie wieczne. I takie właśnie wracają do nas, dla naszego zbawienia, dla naszego umocnienia.
Podobnie rzecz ma się z budynkiem kościoła. Jest on cenny, wymagał wiele ofiar z waszej strony, ale jest tylko budynkiem podobnym do wszystkich innych w waszej wsi. Gdy jednak ze szczerym sercem oddacie go Panu Bogu, przez ręce naszego arcybiskupa metropolity, stanie mieszkaniem Boga właśnie dla was. Bóg chce być blisko człowieka, szczególnie tego o pokornym sercu, umiejącego oddać się Jemu, a wtedy On nie szczędzi swojego błogosławieństwa i łaski.
Pewnie już nieraz doświadczyliście, że w kościele jest coś specjalnego, czego nie da się do końca opisać i zdefiniować. Ludzie „przemądrzali” nigdy tego nie pojmą, ale dla nas jest to niezbita prawda. W kościele można spotkać się z Bogiem, ale trzeba mieć pokorne serce, bo i Bóg przychodzi do nas nie jako wielki imperator. Dzisiaj w pierwszym czytaniu słyszeliśmy dzisiaj: „Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny – jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy” (Zach 9,9). Jeżeli człowiek pyszny zawsze rozminie się z Nim w drodze. Pokorny, podobnie jak Maryja, przyjmie Pana i On będzie mu błogosławił.
Niech ta refleksja pomoże nam w przygotowaniu do poświęcenia – konsekracji waszego kościoła. Ten budynek ma stać się mieszkaniem Boga pośród was. Do tego trzeba jednak odnowienia naszej wiary w tego Boga, który do nas mówi. Trzeba pokornej prośby całej społeczności naszej parafii, zjednoczonej z całym Kościołem powszechnym przez obecność naszego arcybiskupa metropolity. Trzeba nam wszystkim nauczyć oddawać się Bogu, oddawać nasze serca, bo tam jest prawdziwe mieszkanie Boga, a przez nasze serca zostanie uświęcony budynek naszego kościoła i będzie promieniował łaską na nasze domostwa i nasze rodziny. Niech się tak stanie! Amen.

